środa, 17 lipca 2013

~ Wprowadzenie ~

Zawsze myślałam, że gorzej być już nie może. Jednak w ciągu ostatniego miesiąca moje poglądy diametralnie się zmieniły.
Kiedy mama poinformowała mnie, że przeprowadzamy się na drugi koniec kraju, wpadłam w szał. Chociaż nie, najpierw to było coś w stylu niedowierzania, z nutką rozbawienia. Byłam przekonana, że mama żartuje. A jednak, nie kłamała. Naprawdę miała zamiar wyprowadzić się razem ze mną i moją starszą siostrą z Bristolu, na przedmieścia Manchesteru.
Musiałam to przeżyć, nie było innej opcji. Moja mama słynęła ze stanowczości i surowości od momentu, kiedy tata pół roku temu postanowił zostawić ją razem z dziećmi i odszedł do dużo młodszej, ponieważ była maksymalnie 3 lata starsza ode mnie, seksownej blondynki, po niejednej operacji plastycznej ust i biustu. Pewnie robili "to" przy każdej napotkanej okazji, w naszym starym domu, w łóżku, w wannie, pod prysznicem i na stole kuchennym, przy którym nie raz jedliśmy razem śniadanie.
Victor Evans - prawnik, który sam był swoim pełnomocnikiem podczas rozwodu. Sam w swoim wniosku o rozwód uwzględnił to, że nie chce sprawować opieki nad swoimi córkami. Jego nowa partnerka nie chciała pewnie wychowywać dziewczyn, prawie w swoim wieku. Po tym co zrobił mój ojciec można go łatwo określić dwoma słowami - dupek i tchórz.
Chociaż szczerze mówiąc, trochę mu się nie dziwię. Jest przystojnym facetem, przypominającym trochę grubszego Pierce'a Brosnana, z dłuższymi, szpakowatymi włosami. Na pewno nie jedna z moich rówieśniczek masturbowała się myśląc o nim.
Za to moja mama, Eveline Wilson-Evans, to zupełne przeciwieństwo. Sędzia, kobieta pracująca, więcej czasu spędzała w kancelarii, niż w domu. Wysoka, szczupła, wręcz wychudzona, pani, o bladej cerze, kasztanowych, prostych włosach, które zwykle spinała w staroświecki kok, orzechowych oczach, które otaczały okulary w cienkich, czarnych oprawkach. Można powiedzieć, że swoim wyglądem idealnie wpasowywała się w stereotyp "kobiety biznesu". Nie wiem, czy była ładna. To przez te okulary i ten swój "mundurek" składający się z obcisłej czarnej garsonki, białej koszuli z wymyślnym kołnierzykiem oraz czarnej spódnicy za kolano, z dziesięciocentymetrowym rozporkiem po boku, do kompletu z garsonką. Do tego oczywiście nie mogło zabraknąć czarnych butów z klamerką na niskim, grubym obcasie. Wyglądała o wiele starzej (a miała dopiero 39 lat) oraz mniej atrakcyjnie. Właściwie to wcale nie była pociągająca.
Poznała się z moim ojcem na studiach, a mając 19 lat zaszła z nim w ciążę. Dziwne że jeszcze wtedy jej nie zostawił...
Po dziewięciu miesiącach urodziła się moja siostra Susanne. Wtedy nie mieli innego wyjścia, musieli się pobrać, bo jakby to w tamtych czasach wyglądało - dziewczyna z nieślubnym dzieckiem. Może byli wtedy w sobie zakochani, ponieważ trzy lata później, w 1995 r urodziłam się ja - Sherry Evans.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz